Od wieków bladolice podlotki (z jakże okazałymi warkoczami) wypisywały swoje życiowe przemyślenia z wypiekami na twarzy, w sekretnych pamiętnikach w skórzanych oprawach. Chowały potem te zapiski przed cudzymi oczyma w czeluściach swoich sekretarzyków. Zdaję sobie sprawę, że pamiętnik to całkiem nie ta epoka, przeżytek, prehistoria i na dodatek rzecz mocno passe...
...Ale koniec końców w dobie poszukiwania swej internetowej tożsamości dołączam do blogowej społeczności. To czym aktualnie żyję, co mnie fascynuje lub przeraża - cudzym oczom chętnie pokażę. Być może również z wypiekami na twarzy (lecz bez warkoczy) ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz